Burmistrz z jajami
Pan przewodniczący Rady Miasta - lokalny biznesmen, planuje powiększenia stada z 10 000 kur do 15 000. Planowane przedsięwzięcie należy do ustawowej kategorii przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko.
Wszyscy dobrze znają utarty związek frazeologiczny o kurze znoszącej złotej jaja. O wiele ciekawej robi się jednak w sytuacji, kiedy takich kur jest kilka tysięcy, a ich właścicielem jest przewodniczący Rady Miasta...
Od lat filozofów męczy pytanie:, co było pierwsze: kura czy jajko? W przypadku pszczyńskiego biznesu jajcarskiego, odpowiedź jest bardzo prosta: Leszek Szczotka. Pan przewodniczący Rady Miasta, od lat sukcesywnie buduje swoją solidną pozycję na rynku. Z małego przedsiębiorcy staje się powoli potentatem na Śląsku. Tak zarządzanego przedsiębiorstwa powinno się tylko zazdrościć. Daje ono w końcu pracę mieszkańcom powiatu oraz dostarcza jaja na nasze stoły. Sytuacja nabiera jednak innego kształtu, gdy właściciel dużego przedsiębiorstwa sprawuje jednocześnie mandat radnego i składa na ręce burmistrza, wniosek dotyczący jego własnego biznesu. W takim przypadku, cała procedura podejmowania przez burmistrza decyzji, powinna być absolutnie przejrzysta, wręcz kryształowa. Powinna być taka z jednego bardzo ważnego powodu. Mieszkańcy, czyli opinia publiczna, nie powinni mieć żadnych wątpliwości, co do uczciwości swoich przedstawicieli.
Pan przewodniczący Rady Miasta - lokalny biznesmen, planuje powiększenia stada z 10 000 kur do 15 000. Planowane przedsięwzięcie należy do ustawowej kategorii przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko. Inwestycja polegać będzie na uruchomieniu w istniejącym budynku magazynowym odchowalni młodych kurek. Może ona wiązać się z generowaniem dodatkowego hałasu, ryzykiem emisji uciążliwych zapachów, zanieczyszczeniem środowiska itp. Dlatego przed rozpoczęciem prac, odpowiedni i kompetentny organ powinien zbadać czy wyżej wymienione zagrożenia są realne. W Pszczynie organem odpowiednim do przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko jest burmistrz. W tym konkretnym przypadku, Dariusz Skrobol, nie dopatrzył się potrzeby przeprowadzania takiego postępowania.
- Składałem wniosek o wydanie decyzji, a nie o niewydanie. Sanepid nie odniósł się do tej sprawy, nie widział konieczności sprawdzania oddziaływani na środowisko. W tej sprawie chodziło głównie o cztery cichobieżne wentylatory. W odległości 50 metrów od fermy nie ma żadnych zabudowań, więc nie widzę związku przyczynowo-skutkowego między pracą urządzeń, a możliwymi zakłóceniami życia sąsiadów. – sprawę komentuje Leszek Szczotka.
Decyzja może nie wzbudziłaby tylu kontrowersji, jeżeli nie jeden mały szczegół, a mianowicie dokument dołączony do obie wieszczenia burmistrza. „Postanowienie Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Katowicach o istniejącej konieczności przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko", nr WOOŚ.4240.222.2011.KC - dot. tego przedsięwzięcia. Dlaczego zatem Pan burmistrz nie dostosował się do zalecenia Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska? Czyżby w mniemaniu Pana Skrobola było one wyssane z palca? Czyżby Pan Skrobol miał jakieś inne poglądy na temat znaczenia słowa „konieczność"? W odpowiedzi na zapytanie złożone na sesji przez radnego Macieja Kolona, burmistrz przyznaje, że wybrał (korzystniejszą dla Przewodniczącego Rady Miasta – Leszka Szczotki, przyp. red.) opinię Inspektora Sanitarnego, która takiej konieczności nie zakładała. W kilkunastu kolejnych zdaniach burmistrz, dosyć kwieciście, przedstawia idylliczną wizję braku jakichkolwiek problemów środowiskowych. Można wysnuć opinię, że uroczy samorządowiec, jest pasjonatem-hobbystą ochrony środowiska i w wolnych chwilach, bada skażenie gleb czy problemy emisji gazów na terenie Ćwiklic i okolic. W związku z tym posiada kompleksową wiedzę na ten temat. Wiedzę, która pozwala z taką nonszalancją traktować zalecenia Dyrekcji Ochrony Środowiska...
- Stawianie zapytania w takiej sytuacji prawnej jest w mojej ocenie próbą sugerowania łamania prawa przez Burmistrza i Przewodniczącego Rady Miasta i jest karygodne w sprawowaniu mandatu radnego. – w odpowiedzi Dariusz Skrobol, najwidoczniej urażony, ostro atakuje radnego.
Samorządowe Kolegium Odwoławcze, zbadało jednak wszystkie istotne aspekty oraz procedury podejmowania decyzji przez Burmistrza i uchyliło decyzję burmistrza Skrobola kierując sprawę do ponownego rozpatrzenia... W związku z tak jednoznaczną decyzją organów kontrolnych postanowiliśmy zapytać samego burmistrza jak zapatruje się na całą sprawę i na swoje uchybienia dot. podejmowania tak ważnych społecznie decyzji:
- Nie będę udzielał żadnych komentarzy. – Dariusz Skrobol w rozmowie telefonicznej, ucina wszelkie próby wyjaśnienia mieszkańcom Pszczyny przesłanek, jakimi kieruje się decydując o ich sprawach. Najwidoczniej burmistrz zapomniał już treści ślubowania składanego przez osoby wybrane do pełnienia funkcji publicznych. Dlatego, ze szczerym zaniepokojeniem przypominamy jego brzmienie: „Ślubuję uroczyście, jako radny pracować dla dobra i pomyślności gminy, działać zawsze zgodnie z prawem oraz interesami gminy i jej mieszkańców - godnie i rzetelnie reprezentować swoich wyborców, troszczyć się o ich sprawy oraz nie szczędzić sił dla wykonywania zadań gminy.". Jeżeli do troski o sprawy mieszkańców gminy, nie należy ocena wpływu inwestycji na oddziaływanie środowiskowe oraz racjonalne wytłumaczenie podejmowanych przez siebie działań, to nie wydaje się zasadnym prowadzenie z burmistrzem jakiegokolwiek dialogu.
